niedziela, 28 lutego 2016

Sałatka z komosą ryżową - przepyszna, lekka, wege :)

Chyba najlepsza sałatka jaką do tej pory udało mi się zmiksować :D Sałatki jem na prawdę dość często, ale nigdy nie łączyłam ich z komosą ryżową. Byłam bardzo mile zaskoczona jej smakiem! Jest na prawdę przeprzepyszna! Wszystkie składniki współgrają ze sobą idealnie. Niby nic trudnego, a jaki efekt :) Od teraz komosę do sałatek będą dawać częściej, o wiele częściej! A Wy z czym miksujecie najczęściej swoje ulubione sałatki?

Składniki:
  • 1/3 opakowania miksu sałat
  • 1 średnia papryka długa
  • 2 pomidory śliwkowe
  • 1 łyżka kukurydzy konserwowej
  • 1 łyżka groszku konserwowego 
  • 35 g komosy ryżowej - quinoa (ecoMalwa)
  • 1 łyżka uprażonych pestek dyni
  • 1 łyżeczka sosu sojowego 
  • szczypta soli himalajskiej, pieprzu czarnego i ziołowego 
Przygotowanie:
  1. Komosę ryżową przepłucz kilkakrotnie, delikatnie podpraż w garnku i zalej wrzącą wodą. Przykryj, zmniejsz ogień i gotuj ok. 15 minut - do momentu wchłonięcia wody. 
  2. Do miski przełóż sałatę, pokrojoną paprykę,kukurydzę, groszek, sos sojowy, przyprawy i ugotowaną, schłodzoną komosę. Wymieszaj i wyłóż na talerz.
  3. Pomidory pokrój w ćwiartki i ułóż na wierzchu. Całość posyp uprażonymi pestkami dyni. 

sobota, 27 lutego 2016

ecoMalwa - poczuj jak smakuje zdrowie :)

ecoMalwa to dystrybutor zdrowej i naturalnej żywności, a także artykułów kosmetycznych o tych samych cechach. ecoMalwa różni się nieco od innych sklepów ze zdrową żywnością. Dlaczego? Po pierwsze prowadzi bloga, którym głównym tematem jest promocja zdrowego stylu życia oraz zamiłowanie do zdrowej żywności. Znaleźć tu można wiele ciekawostek dietetycznych oraz zdrowych przepisów. Po drugie sprzedaż oferowanych produktów znajduje się na platformie Allegro, a także TUTAJ.

Produkty, które otrzymałam do zrecenzowania to:

Moringa, a prawidłowo moringa olejodajna lub drzewo chrzanowe jest gatunkiem drzewa tropikalnego pochodzącego głównie z terenów Indii i Pakistanu. Jest niezwykle odporne na susze i może zostać wykorzystane w całości, czyli zarówno liście jaki i korzenie, nasiona, owoce są zdatne do użytku. 
Właściwości i zastosowanie:

  • zawiera witaminy: A, C, D, E i K oraz z grupy B,
  • jest bogatym źródłem sodu, wapnia, żelaza, magnezu i potasu,
  • zawiera cenne kwasy Omega 3, 
  • pomaga przy bezsenności oraz poprawia jakość snu,
  • przyspiesza przemianę materii, 
  • wspomaga proces odchudzania,
  • ułatwia oczyszczanie organizmu z toksyn,
  • zawiera dużą ilość antyoksydantów hamujących wolne rodniki,
  • wzmacnia system odpornościowy,
  • redukuje uczucie zmęczenia,
  • ma działanie przeciwzapalne, antybakteryjne i antywirusowe,
  • obniża poziom złego cholesterolu,
  • ma zastosowanie przy leczeniu hemoroidów,
  • reguluje poziom cukru we krwi, 
  • wspomaga pracę nerek i wątroby, 
  • zapobiega powstawaniu chorób nowotworowych,
  • pomaga zwalczać dolegliwości żołądkowe, łagodzą wzdęcia.
Aby, przygotować napar należy wziąć 1,5 łyżeczki liści i zalać szklanką gorącej wody. Parzyć ok. 10 minut. 


Komosa ryżowa, czyli inaczej quiona jest produktem bogatym w pełnowartościowe białko, zawierające pełny kompleks aminokwasów. Bogata w witaminy i składniki mineralne. Idealna dla wegan i wegetarian, a także dla osób na diecie bezglutenowej. 
Właściwości:


  • ma wysoką zawartość białka, magnezu, wapnia, fosforu i żelaza,
  • zawiera witaminę B, C, i E,
  • naturalne źródło błonnika pokarmowego, 
  • jest rośliną bezglutenową o niskim indeksie glikemicznym,
  • obecność cennych kwasów tłuszczowych Omega 3 wpływa na obniżenie złego cholesterolu,
  • jest dobrym źródłem łatwo przyswajalnego białka,
  • wspomaga odchudzanie,
  • zwiększa uczucie sytości,
  • chroni organizm przed powstawaniem chorób nowotworowych,
  • jest znakomitym źródłem antyoksydantów,
  • jest szczególnie polecany chorym na celiakię, miażdżycę i cukrzycę
O komosie ryżowej pisałam na blogu już nie raz. Uwielbiam ją! Oprócz swoich cudownych właściwości zdrowotnych ma przepyszny, orzechowy smak, który można poczuć już po otworzeniu opakowania :) Świetnie komponuje się w daniach wytrawnych i słodkich, na zimno i ciepło :) 



Olej z pestek marchwi to 100%, naturalny, zimnotłoczony olejek służący do celów kosmetycznych. Jak możecie zauważyć na zdjęciu jest barwy mocno pomarańczowej. Bogaty w beta-karoten, kwasy tłuszczowe, w tym stearynowy, linolowy i palmitynowy. Jest źródłem witamin: A, B, C, E, F.
"Doskonale nawilża, odmładza i regeneruje skórę, dlatego doskonały jest w leczeniu łuszczycy, oparzeń, blizn oraz pęcherzy. Dzięki swoim właściwością rewitalizującym i kojącym nadaje się do skóry po intensywnym opalaniu. Przeznaczony do skóry wysuszonej, dojrzałej i spękanej. Posiada dużą wartość leczniczą dzięki działaniu przeciwzapalnemu."

Zastosowanie olejku z marchwi:
  • bezpośrednio na skórę
  • do aplikacji na twarz
  • dodatek do kremów, odżywek, szamponów
  • baza dla naturalnych olejków eterycznych 
  • wpływa regenerująco na skórę poddawaną mocnym opalaniu się (solarium)
  • idealny dla cery jasnej 
Po otwarciu przechowywać w suchym i chłodnym miejscu.

Moje spostrzeżenia: po nałożeniu na skórę, olejek delikatnie wtarłam uzyskując w ten sposób uczucie nawilżenie. Skóra stała się delikatniejsza i nabrała delikatnego odcienia pomarańczy. Po zmieszaniu z balsamem czy kremem odcień tego koloru nie jest już tak intensywny. Olej dobrze się wchłania. Nie wiem czy brudzi ubrania, ponieważ nie stosowałam go wystarczająco długo. Olejek został wyposażony w praktyczną pompkę, dzięki czemu można nabrać wystarczającą dla nas ilość.

Następny wpis będzie pomysłem na przepis z wykorzystaniem jednego z powyższych produktów :)

czwartek, 18 lutego 2016

OHO - naturalne batony bez cukru, glutenu, wege!

Batony OHO to zdrowe, naturalne, smaczne batony bakaliowe. Stworzone z suszonych owoców, orzechów i innych zdrowych dodatków. Nie znajdziemy tu żadnych niepożądanych składników - cukru, substancji słodzących, konserwantów, barwników, polepszaczy smaków i innej chemii. Są idealną przekąską dla każdego, także wegetarianów i wegan, ponieważ nie zawierają produktów pochodzenia zwierzęcego. Mogą je spożywać osoby będące na diecie bezglutenowej, a alergicy muszący unikać orzechów mogą zadowolić się batonem Malaika, który nie zawiera ich w składzie! 
"Batony naładowane są pozytywną energią, wyprodukowane z nieprzetworzonych składników. Idealne dla osób, które cenią swoje zdrowie i dbają o nie. Są źródłem wielu witamin i mikroelementów potrzebnych do prawidłowego funkcjonowania organizmu. Ponadto są źródłem antyoksydantów i przeciwutleniaczy, a to wszystko w łatwo przyswajalnej, naturalnej postaci."

daktyle * figi * rodzynki * słonecznik * orzechy laskowe * migdały * kakao 
W jednym batonie (60 g) znajdują się: 
235 kcal, 10 g tłuszczu, 29 g węglowodanów, 4,7 g białka, 4,9 g błonnika 
Smak czekoladowy nie jest zbyt mocny, a raczej delikatnie kakaowy. Słodkość jest wyważona w sam raz. W batonie można zauważyć drobinki orzechów i nasion, ale nie są to duże cząsteczki. Widoczne są też malutkie ziarenka fig. Baton nie jest ani zbyt miękki, ani zbyt twardy, taki akurat :) Połączenie suszonych owoców i orzechów z kakao dało w efekcie na prawdę bardzo dobrą przekąskę :) 

daktyle * figi * rodzynki * słonecznik * jagody goji * wiórki kokosowe * nasiona chia 
W jednym batonie (60 g) znajdują się: 
231 kcal, 9,6 g tłuszczu, 29 g węglowodanów, 4 g białka, 5,8 g błonnika 
Nieco bardziej słodszy od poprzednika. Myślałam, że będzie wyraźnie kwaskowaty za sprawą obecności jagód goji. Jednak myliłam się, kwaśny smak nie dominuje. Zauważalne są malutkie kawałki nasion słonecznika. Co podoba mi się najbardziej to zauważalne nasionka chia - zarówno czarne jak i białe. Nie jest dość wyraźny smak wiórków kokosowych, a szkoda, bo jako miłośniczka teko owocu myślałam, że baton będzie dość mocno kokosowy. Ma delikatny smak, twardość taka sama jak poprzednika. 

Podsumowując, oba batony są pyszne. Bardzo mi smakowały. Są świetnym wariantem na szybką przekąskę, która i dostarczy energii i będzie zdrowa. U mnie jeden już znalazł miejsce w torebce, w razie gdyby dopadł mnie niespodziewany głód :) Cena batonów jest bardzo atrakcyjna, a koszt jednej sztuki to niecałe 5 zł. Ponad wszystko wysuwają się przepiękne, wzorzyste i niezwykle barwne opakowania, które bardzo przyciągają uwagę. Na chwilę obecną dostępne są jedynie dwa smaki tych batonów, jednak mam wielką nadzieję, że oferta się powiększy! :) 

środa, 17 lutego 2016

Duża porcja zdrowej, naturalnej i chrupiącej granoli :)

Czy u Was tak samo jak u mnie domowa granola znika w zastraszającym tempie? :D Muszę powiedzieć, że to zjawisko dość często mnie spotyka, ale tym razem się mu przeciwstawię! Tak oto powstała zdrowa i naturalna granola w wersji XXL :D Stwierdziłam, że nie ma co się rozdrabniać! Poniższa granola waży ponad 1 kg! Dzięki czemu mam nadzieję, że będzie mi służyć na dłuższy, niż zwykle czas! Tym bardziej, że za chwilę wolny czas mi ucieknie, a taka granola idealnie sprawdzi się na szybkie śniadanie czy przekąskę. Jest bardzo chrupiąca, jednak nie bogata w charakterystyczne dla granoli "zlepki", ale to w ogóle nie obniża jej smaku! Bo jest przepyszna! Delikatnie słodka z wyczuwalnym akcentem masła orzechowego. Do tego słodkie suszone owoce i chrupiące nasiona! Pysznie i zdrowo! 

Składniki:
  • 500 g płatków owsianych (Targroch)
  • 200 g płatków jaglanych (Targroch)
  • 120 g płatków jęczmiennych 
  • 100 g ziaren słonecznika
  • 100 g masła orzechowego 100% (u mnie crunchy)
  • 100 g syropu daktylowego 
  • 30 g płatków migdałowych 
  • 35 g wiórków kokosowych 
Dodatki:
Przygotowanie:
  1. Wszystkie składniki (bez dodatków!!!) przełożyć do miski i dokładnie wymieszać. 
  2. Nagrzać piekarnik na 180*C. Blaszkę wyłożyć papierem do pieczenia.
  3. Na blaszkę wysypać granolę, rozłożyć równomiernie i piec przez 35 minut w temperaturze 150*C (tak, temperaturę należy zmniejszyć przed włożeniem płatków!).
  4. Co 10 minut należy przemieszać dokładnie całą granolę. 
  5. W czasie, kiedy granola się piecze można przyszykować dodatki. Wsypać odmierzoną ilość do miski, a morele dodatkowo pokroić w paski. 
  6. Po upieczeniu połączyć granolę z dodatkami i pozostawić do całkowitego ostygnięcia. 
  7. Następnie przełożyć do szczelnych naczyń, najlepiej słoików. 

wtorek, 16 lutego 2016

RECENZJA - Dobre bakterie :)

Autorem książki "Dobre bakterie" jest dr Robynne Chutkan, jedna z najlepszych znanych amerykańskich lekarzy gastroenterologów - specjalistów chorób układu pokarmowego. Wydawcą - Wydawnictwo Feeria.
Początek książki, zaczynający się od słów - "Częste mycie skraca życie" idealnie streszcza treść lektury, tym samym zachęca czytelnika do zagłębienia się w poruszane przez autorkę tematy.

Informacje zawarte w "Dobrych bakteriach" to profesjonalnie zebrane wiadomości, oparte na badaniach, prawdziwych przypadkach oraz doświadczeniu odniesionym w życiu prywatnym i zawodowym autorki - lekarza gastroenterologii.

Książka podzielona została na cztery główne części, która każda z osobna składa się dodatkowo z kilku rozdziałów. Dzięki czemu otrzymujemy w efekcie przejrzystą i czytelną treść.

CZĘŚĆ I - znajdziesz tutaj wiele informacji na temat swojego mikrobiomu. Poznasz etapy jego tworzenia w poszczególnych okresach życia. Dowiesz się o funkcjach, jakie sprawują bakterie jelitowe. Przekonasz się jaki wpływ na stan Twojego zdrowia mają Twoje własnie bakterie jelitowe. Uświadomisz sobie, że "infekcja jest często rezultatem zaburzenia równowagi bakteryjnej, a nie prostym zarażeniem się jakimś zarazkiem."
CZEŚĆ II - poznasz wpływ antybiotyków na stan zdrowia Twojego organizmu. Przekonasz się, że antybiotyk nie zawsze jest lekarstwem na wszystko. Dowiesz się, o pewnej jednostce chorobowej związanej właśnie z zaburzeniami mikrobiomu, a dokładnie o dysbiozie. Dostaniesz odpowiedzi na nurtujące pytania tyczące się m. in. takich tematów jak: wpływ leków na zdrowie czy możliwości tycia od własnych bakterii. W końcu sam będziesz mógł określić, czy trapiące Cię dolegliwości mogą być przyczyną dysbiozy.

CZEŚĆ III -  dowiesz się o programie "żyj brudniej, jedz czyściej". Poznasz jego zasady i to w jak łatwy sposób możesz je wprowadzić do swojego życia. W programie tym zostały uwzględnione takie aspekty jak: prawidłowa dieta, brudniejszy styl życia na co dzień, naturalna walka z chorobami bez użycia leków czy zalety stosowania probiotyków i innych suplementów. Koniec tej części to także informacje dotyczące dość nietypowego zjawiska jakim jest transplantacja kału. Dokładnie tak, takie zabiegi dokonuje się w dzisiejszych czasach, a przeszczep mikroflory kałowej jest niekiedy nieodzowny w niektórych jednostkach chorobowych, kiedy żadne inne sposoby nie działają.

CZĘŚĆ IV - stanowi dość pokaźny zbiór przepisów na zdrowe i pełnowartościowe posiłki, które idealnie dobrane zostały pod program "żyj brudniej, jedz czyściej". Przepisy są na prawdę bardzo ciekawe i urozmaicone.

10 ciekawostek z książki, których być może nie znasz:
  1. "Różne zakamarki ciała zamieszkuje zawrotna liczba stu trylionów mikrobów, należących do tysięcy różnych gatunków - w tym ponad miliard bakterii tylko w jednej kropli płynu w jelicie grubym."
  2. "Oligosacharydy mleka kobiecego stanowią trzeci pod względem wielkości składnik mleka, mimo że są całkowicie niestrawne dla niemowląt. Są zaś niestrawne, ponieważ ich rolą nie jest odżywienie dziecka. Znajdują się tam po to, aby odżywiać jego bakterie, zwłaszcza Bifidobacterium, licznie występujące u niemowląt karmionych piersią."
  3. "Współcześni Amerykanie mają zaledwie jedną trzecią liczby gatunków bakterii występujących u rdzennych mieszkańców Amazonii, którzy nie zetknęli się z antybiotykami."
  4. "Wejście w kontakt z wieloma zarazkami, gdy jesteś młody, może być dobre, ale jeśli następuje ono nagle w życiu dorosłym... to już niekoniecznie. Wtedy atakujące patogeny mogą zaburzyć naszą delikatną równowagę bakteryjną, wypierając niezbędne dla nas gatunki, których nigdy już w pełni nie odzyskujemy." 
  5. "Od ponad półwiecza stosujemy antybiotyki w tuczu zwierząt hodowlanych, to jest od czasu, kiedy się zorientowaliśmy, że dodatek antybiotyków do paszy powoduje u trzody szybsze przybieranie na wadze. Podobny efekt może spotkać tych z nas, którzy jedzą mięso tuczonych w ten sposób zwierząt, gdyż antybiotyki mogą selektywnie zwiększać populację drobnoustrojów, które uzyskują więcej energii z pożywienia."
  6. "Profilaktyczne przepisywanie antybiotyków może nam w rzeczywistości zaszkodzić, wydłużając czas powrotu do zdrowia oraz narażając nas na zwiększone niebezpieczeństwo poważniejszych infekcji przez wybicie łącznie z patogenami niezbędnych bakterii ochronnych, w związku z czym spada nasze przygotowanie do stawienia czoła kolejnej infekcji."
  7. "Wydaje się. że drobnoustroje otyłych myszy - a także ludzi - są w stanie pozyskiwać więcej kalorii z tego samego pożywienia."
  8. "U dzieci karmionych sztucznie, które wcale nie otrzymują mleka z piersi, notuje się o 20% mniejszą przeżywalność, a odsetek ten jest jeszcze wyższy w krajach o gorszych standardach sanitarnych."
  9. "Pięciodniowa seria antybiotyków może wytłumić aż jedna trzecią twoich bakterii jelitowych."
  10. "Szczególnie drażnią mnie zielone proszki, reklamowane jako ekwiwalenty warzyw, bo przecież większość warzyw zaczyna więdnąć i tracić wartość odżywczą po zebraniu. Teza, że ważne składniki tych roślin mogą być wciąż aktywne po latach od ich pozyskania, brzmi nieprawdopodobnie - i nie została udowodniona."
Podsumowując, "Dobre bakterie" to źródło wiedzy na temat procesów, zdarzeń, mechanizmów jakie mają miejsce w naszym organizmie, w naszym wnętrzu. Ponad to książką jest kopalnią cennych wskazówek dotyczących diety oraz naszego postępowania względem czystości. Zawarte informacje ukazują jaki ogromny wpływ na naszą florę bakteryjną i nie tylko mają antybiotyki oraz wskazują nam jak możemy uchronić się własnie przed nadmiarem tych substancji. Serdecznie polecam ową pozycję dla osób zainteresowanych tą tematyką, dla specjalistów medycyny i żywienia, dla osób które borykają się z problemami układu pokarmowego, ale także z innymi, które, jak błędnie myślimy, że są nie są powiązane z układem pokarmowym. Ja osobiście jestem zachwycona tą książką, na pewno wzbogaciła moja wiedzę o duże ilości nowych, przydatnych i praktycznych wiadomości. Mam nadzieję, że tą recenzją zachęciłam Was do jej przeczytania :)

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Feeria

poniedziałek, 15 lutego 2016

Fasolka po bretońsku z warzywami - dietetyczna, odtłuszczona :)

Przyznać się - kto lubi fasolkę po bretońsku? :D JA! Niestety, fasolka przygotowana z rąk Mamy często jest bardzo kaloryczna, tłusta i przez to bardziej ciężko strawna :( A przecież fasola sama w sobie jest bardzo zdrowa! Zawiera dużo białka, węglowodanów, błonnika. Jest źródłem wielu minerałów i witamin. Odznacza się niskim indeksem glikemicznym. Jej spożywanie przyczynia się do zmniejszenia ryzyka występowania miażdżycy, chorób serca, a także nowotworów. Wykazuje działanie zasadotwórcze, dzięki czemu odkwasza organizm. Rok 2016 został ogłoszony przez ONZ międzynarodowym rokiem roślin strączkowych! Zachęcam - spożywajcie strączki! 
Fasolka przygotowana przeze mnie jest dietetyczna, odtłuszczona, pełna warzyw i przypraw. Jest bardziej lekkostrawna, dzięki odpowiednio przygotowanej i ugotowanej fasoli. Jest po prostu przepyszna! Zdjęcia może nie dodają jej uroku, ale uwierzcie - smakuje genialnie! Można przygotować ją w większej wersji i część zapasteryzować w słoikach i zjeść, kiedy nie mam czasu na ugotowanie obiadu! 


Składniki:
  • 150 g fasoli "redkinley" (Targroch)
  • 150 g fasoli kolorowej "orzeł" (Targroch)
  • 150 g fasoli czarnej 
  • 2 cebule
  • 4 średnie marchewki
  • 1/2 małego selera 
  • 2 duże ząbki czosnku
  • 1 łyżka oleju rzepakowego 
  • 80 g koncentratu pomidorowego (malutki słoiczek)
  • 500 g przecieru pomidorowego 
  • 4 kabanoski z piersi kurczaka (Konspol Natura)
  • 4 liście laurowe
  • 4 ziela angielskie
  • 4 ziarna pieprzu czarnego 
  • 1 płaska łyżeczka mielonego kminku
  • 1/2 łyżeczki chilli
  • 1/3 łyżeczki lubczyku
  • 1/2 łyżeczki pieprzu ziołowego 
  • 1/2 łyżeczki pieprzu prawdziwego 
  • 1 łyżeczka curry 
  • 1 łyżka sosu sojowego 
  • 1 płaska łyżeczka soli himalajskiej (Targroch)
  • 1-2 szklanki wody
Przygotowanie:
  1. Dzień wcześniej, wieczorem zalej fasolę dużą ilością wody.
  2. Następnego dnia pozostałą wodę odlej, a fasolę przepłucz kilkakrotnie. 
  3. Następnie przełóż ją do garnka i zalej wrzącą wodą. Po zagotowaniu gotuj 1,5 h, na małym ogniu, pod przykryciem. 
  4. W tym czasie na dużej patelni lub w garnku rozgrzej olej i podsmaż pokrojoną drobno cebulę i posiekany czosnek razem z liściem laurowym, pieprzem czarnym i zielem angielskim. Dodaj pokrojone drobno, w talarki kabanosy i smaż jeszcze chwilę i zdejmij z kuchenki. 
  5. Marchewkę z selerem obierz i zetrzyj na tarce o dużych oczkach.
  6. Kiedy fasola będzie już ugotowana przełóż do usmażonej cebuli, dodaj starte warzywa i wszystkie pozostałe składniki. Doprowadź do wrzenia.
  7. Gotuj na małym ogniu przez 40 minut. 
  8. Część możesz zapasteryzować - przekładając do suchych i oczyszczony słoików, odwracając do góry dnem. 

niedziela, 14 lutego 2016

Placuszki z kaszy jaglanej :)

Kasza jaglana to jedna z moich ulubionych kasz, zaraz obok gryczanej. Najczęściej jadam ją na śniadanie, gotowaną na mleku, w wersji słodkiej. Dziś śniadanie również na słodko, również z kaszą, tylko w innej postaci, bowiem są to placki! Jeżeli nie macie w posiadaniu gotowej mąki jaglanej, możecie zmielić np. w młynku do kawy ziarna kaszy na gładziutki pyłek. Gotowe placuszki są przepyszne! Mają charakterystyczny zapach kaszy jaglanej. Są nieco suche, dlatego polecam jeść je np. z jogurtem bądź użyć większej ilości oleju kokosowego podczas smażenia. Świetnie smakują także z owocami czy masłem orzechowym. Są kruche i delikatne. Zrobione wersji "lekkiej" nadal są sycące i dostarczają energii na długo ;) 

Składniki:
Przygotowanie:
  1. Olej kokosowy rozgrzej na patelni.
  2. Pozostałe składniki przełóż do miski i dokładnie wymieszaj.
  3. Nakładaj po ok. 1 łyżce masy na rozgrzaną patelnię. Zmniejsz ogień. Smaż z jednej strony przez ok. 2 minuty. Następnie przewróć na drugą i smaż pod przykryciem również ok. 2 minuty.
  4. Podawaj z ulubionymi dodatkami. U mnie rodzynki i później jogurt naturalny ;)

wtorek, 9 lutego 2016

RECENZJA - Vege na diecie :)

"Vege na diecie" jest kolejną propozycją znanej autorki Magdaleny Makarowskiej. Książka została wydana przez Wydawnictwo Feeria. W tym miejscu zapraszam również do zapoznania się z innymi lekturami z tej serii, których recenzje możecie znaleźć w zakładce "Dobra książka". 
Ze spisu treści dowiadujemy się o zawartych w książce informacjach na tematy takie jak: "zalety warzywnej diety", "co zamiast mięsa - czyli obalamy mit białka", "żywne soki w diecie vege", "dlaczego jarosze tyją", "zasady diety odchudzającej diety vege"  oraz wiele innych.
We wstępie poznajemy historię Pani Magdy, która opowiada jak została jaroszem. Zawartych jest tu dość sporo informacji "z życia wziętych", jaką dokładnie dietę stosuje autorka, jej zdanie na niektóre kwestie itp. 

Bardzo podoba mi się temat "schabowy raz - nie, dziękuję!". Mowa tu o tym, jak w dzisiejszych czasach mięso i produkty mięsne są faszerowane ogromnym ilościami chemii, antybiotykami, sterydami. Krótki choć dosadny wątek na pewno daje do myślenia. 
Z kolejnych kartek lektury dowiadujemy się o filozofii diety wegetariańskiej, o jej niezwykłych zaletach, odmianach, kontrowersyjnych tematach - jak np. niektórzy straszą konsekwencjami niejedzenia mięsa. 
Jeżeli nie wyobrażasz sobie diety bez soków i koktajli rozdział właśnie na ten temat na pewno przypadnie Ci do gustu. Wiele ciekawych przepisów, które można wykonać za pomocą zwykłego blendera, ale także te, w których niezbędna będzie wyciskarka (teraz ubolewam, że jeszcze nie mam jej w swojej kuchni). 

Interesującym tematem jest ten, w którym autorka tłumaczy dlaczego niektórzy jarosze, wegetarianie tyją na diecie bezmięsnej. W skrócie napiszę, że chodzi o węglowodany, a po więcej odsyłam do książki ;) 
Przechodząc do głównego przesłania, jakie niesie książka czytamy o zasadach odchudzającej diety w stylu vege. Wszystko jest prosto i przejrzyście opisane i wyjaśnione. Co podoba mi się najbardziej to to, że jadłospisy są dostosowane do osób będących na diecie jarskiej, wegetariańskiej i wegańskiej! To bardzo praktyczne rozwiązanie, służące każdemu i dające mnóstwo możliwości w kuchni. 
Dieta jest podzielona na dwie fazy. Pierwsza - wychodzenie z diety mięsnej i druga - dieta wegetariańsko-wegańska. Jadłospisy są ciekawe i różnorodne. Większość bardzo łatwa i szybka do przygotowania. Niektóre dania opatrzone zdjęciami. 
Jako miłośniczka śniadań ucieszyłam się z faktu, iż jeden z rozdziałów dotyczy właśnie tego posiłku. Mnóstwo pomysłów na zdrowe i pełne energii śniadań - począwszy od jaglanek, owsianek, granoli do past kanapkowych czy domowych wypieków. 
Na śniadaniach dzień się jednak nie kończy, w związku z czym autorka po kolei opisuje poszczególne posiłki - obiady, kolacje. Równocześnie przedstawia inspirujące przepisy na dania główne, zupy czy lekkie kolacje. 

Uwielbiam zakończenia książek Pani Makarowskiej. Jeśli czytacie jej książki bądź zapoznaliście się ze wcześniejszymi recenzjami, które opublikowałam już na blogu to pewnie wiecie co tam na nas czekam :) Desery, słodkie wypieki - a to wszystko zdrowe, dietetyczne, pyszne i nie odbijające się na naszej masie ciała! Przeróżne pomysły na tarty - koksowe, czekoladowe, jaglane, daktylowe muffinki, ciasteczka owsiane, chlebek jaglany, gryczany placek z czekoladą, ciacho marchewkowe, szarlotka! Czyż to nie brzmi smakowicie? :D 

Podsumowanie 
"Vege na diecie" to świetna propozycja dla osób chcących przejść na dietę wegetariańską i nie przytyć, dla osób już stosujących wspomnianą dietę, dla tych którzy chcą poznać praktyczne porady dietetyczne dla jaroszy, wegetarian i wegan. Myślę, że każdy z Nas może zainteresować się ową książką, choćby ze względu na bogatą paletę różnorodnych przepisów, które doskonale urozmaicą codzienne jadłospisy dla całej rodziny. Książka jest wydana w prześlicznych barwach, kolorowa, miła do czytania i przeglądania. Opatrzona barwnymi zdjęciami. Inspirująca. Polecam!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Feeria 

poniedziałek, 8 lutego 2016

CYKORIADA - zdrowy zamiennik kawy :)

Cykoriada to rodzaj rozpuszczalnego napoju, którego głównym składnikiem jest ekstrakt z korzenia cykorii. Obecnie w ofercie dostępna jest naturalna Cykoriada jak i urozmaicona dodatkami takimi jak np. jagody, żeń-szeń, róża. Cykoriadę można kupić w formie instant, czyli granulatu lub w postaci płynnej.
Właściwości cykoriady:
  • nie zawiera kofeiny, w związku z czym jest idealna dla dzieci, osób starszych, kobiet w ciąży czy dla tych, którzy po prostu kofeiny unikają
  • jest lekkostrawna, nie drażni układu pokarmowego
  • pomaga zwalczać bezsenność
  • bogata w błonnik oraz inulinę (naturalny prebiotyk)
  • bogata w witaminy A, C, B, E, i K oraz składniki mineralne: potas, wapń, fosfor, magnez, żelazo, mangan, miedź, cynk, siarka, selen, beta-karoten
  • przyspiesza przemianę materii, dzięki czemu wspomaga proces odchudzania
  • stabilizuje poziom cukru we krwi
  • wykazuje działanie przeciwmiażdżycowe - obniża poziom cholesterolu
  • stymuluje wątrobę
  • likwiduje wzdęcia
  • wzmacnia układ odpornościowy 
  • wspomaga oczyszczanie organizmu z toksyn i zbędnych produktów przemiany materii
Po więcej informacji na temat produktu, jakim jest Cykoriada odsyłam na stronę TUTAJ. Znajdziecie tu mnóstwo wiadomości, więcej właściwości cykoriady, szczegółowe opisy, przejrzyste wizualizacje. 

Poniżej o produktach, które otrzymałam do recenzji :)

Cykoriada instant z jagodami 
cykoria (95% ) *  jagody (4,8%)  *  aromat (0,2% )
Do kubeczka wsypałam 2 łyżeczki granulatu, po zalaniu gorącą wodą przekonałam się, że troszeczkę przesadziłam z ilością, wystarczająca byłaby 1-1,5 łyżeczki (jak dla mnie była zbyt mocna). Cykoriada ta bez żadnych dodatków dla mnie nie smakuję jakoś dobrze, jednak od razu oczywiście się nie zniechęciłam i postąpiłam zgodnie z instrukcją. Dodałam mleka, w wielkości 1/3 kubka i 2 tabletki stewii. Byłam zaskoczona! TO JEST PRZEPYSZNE!!! Cykoriada w tej wersji jest przesmaczna, ma cudowny smak - delikatny, zbożowy ze zdecydowanym akcentem jagód. Pachnie również genialnie! Jagody są dość wyczuwalne i przypominają mi zapach z dzieciństwa, tylko za nic nie mogę sobie przypomnieć co to było :D 
Bardzo Wam polecam ten rodzaj cykoriady, pamiętajcie, aby przygotować go zgodnie z instrukcją, a zapewniam, że będziecie również pozytywnie zaskoczeni :)


płynny ekstrakt z korzenia cykorii (98%) * ekstrakt ze stewii (2%)
Ten rodzaj cykoriady występuje w formie gęstego płynu, którego dodałam 1 łyżeczkę na kubeczek. Po zalaniu gorącą wodą i spróbowaniu troszkę mnie "skrzywiło". Napój wyszedł zbyt intensywny, zdecydowanie za mocny (mimo dodania mniejszej, zalecanej ilości) i lekko kwaskowaty. Nie odczułam też wyraźnej słodyczy. Następnie dodałam mleka i 1 tabletkę stewii - smak diametralnie się poprawił. Powstał mocniejszy napój zbożowy, dość słodki, może leciutko kwaśny. Tutaj muszę koniecznie popracować z proporcjami, a na pewno dojdę do przyrządzenia naparu zgodnie z moimi preferencjami smakowymi :)


Podsumowanie
Cykoriady to świetne zastępniki kawy, nie tylko porannej, ale i tej w ciągu dnia. Są łatwe w przygotowaniu i smakują na prawdę dobrze. Mają mnóstwo dobroczynnych właściwości, a więc nie tylko smakują ale i wpływają pozytywnie na nasz organizm. Zdecydowanie polecam Wam cykoriadę instant jagodową, ja zapewne po skończonym opakowaniu skuszę się na następne. Koniecznie spróbujcie też cykoriady płynnej, być może Wam przypadnie bardziej do gustu. Jest ona smaczna, jednak dzisiejszy ranking wygrywa ta z jagodami :) Ostatnio zauważyłam, że Cykoriady dostępne są także w Rossmannie, więc gdybyście mieli ochotę wypróbować ten napój to zapraszam właśnie tam, z tym że nie wiem czy dostępne są tam wszystkie smak. Każdy z wariantów smakowych możecie natomiast znaleźć w oryginalnym sklepie CYKORIADY :) 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...