środa, 28 września 2016

Bezglutenowe przekąski - muffinki z jagodami i paluszki ziemniaczane :)

Cześć produktów marki Schnitzer już przetestowałam, dlatego spieszę z ich recenzją :)
Testy wyszły pozytywne, przyjemne i smaczne. Nie przedłużając zapraszam zainteresowanych do mojej oceny, która być pozwoli Wam zdecydować czy warto spróbować tychże produktów :)


BEZGLUTENOWE MUFFINKI JAGODOWE 
kurze jajo * margaryna (olej palmowy, olej słonecznikowy, woda, sól, emulgatory: lecytyna z nasion słonecznika, sok z cytryny) * cukier trzcinowy (15%) * jagody/borówki (15%) * mąka ryżowa * mąka kukurydziana * skrobia kukurydziana * cukier waniliowy (cukier trzcinowy, proszek wanilii boubon) * substancja zagęszczająca: guma guar * proszek do pieczenia z kamieniem winnym (skrobia kukurydziana, substancja zakwaszająca: winian potasu, środek spulchniający: wodorowęglan sodu) * antyoksydant: kwas cytrynowy * aromat naturalny * sól morska 

W paczuszce znajdują się dwie bezglutenowe, ekologiczne muffinki. Każda zapakowana jest w papierową papilotkę i waży 70 g. Po otwarciu opakowania wyczułam naturalną woń świeżego słodkiego wypieku. Nie poczułam waniliowego aromatu czy dodanych jagód. Muffinki są raczej standardowego rozmiaru, ładnie wyrośnięte, pulchne, ciężkie. Po wzięciu w rękę od razu zostawiają tłusty ślad i faktycznie - są tłuste, bo oleje znajdują się już na drugim miejscu w składzie. Chociaż jedząc je nie wyczuwasz tak bardzo tego, bardziej można je określić jako wilgotne, czymś nasączone. Ciasto jest bardzo smaczne. Puszyste, jakby sypkie, w każdym bądź razie o przyjemnej strukturze. Co mnie bardzo pozytywnie zaskoczyło to to, że muffinki nie są przesłodzone, co często zdarza się w gotowych słodkich wypiekach. Słodycz jest tu odpowiednio wyważona. Mimo tego, że całkowicie nie pożałowano owoców, bo jest ich tu na prawdę dużo to nie są one tak aromatyczne i wyczuwalne, jak to sobie zakładałam. Niekiedy, użyte jagody można subtelnie wyczuć podczas ich przegryzienia, jednak nie jest to tak intensywne. Babeczki nie są w środku blade, a przypominają te przyrządzone z mąki pełnoziarnistej, a przypominam, że w składzie zawierają mąkę ryżową i kukurydzianą. Podsumowując, bardzo mi smakowały. Jak widać można zrobić na prawdę świetny gotowy produktu wykorzystując przy tym tylko ekologiczne składniki i co ważne bezglutenowe! Gdybym nie kochała i nie potrafiła piec to te muffinki z pewnością często znajdowałyby się w mojej kuchni :) 


BEZGLUTENOWE ZIEMNIACZANE KRAKERSY Z POMIDORAMI I SEREM
skrobia ziemniaczana (68%) * mąka kukurydziana * olej słonecznikowy * koncentrat pomidorowy (7%) * ser górski (4%) * sól morska * substancja zagęszczająca: guma guar * proszek do pieczenia z kamienia winnego (skrobia kukurydziana, substancja zakwaszająca: winian potasu, środek spulchniający: węglan sodu) * emulgator: lecytyna sojowa, płatki pomidorowe (1%) * płatki paprykowe * przyprawy 

W środku kartonika znajduje się foliowe opakowanie, a w nim 100 g małych, grubiutkich patyczków. Grissini, czyli inaczej na wstępie wspomniane krakersy posiadają smak pizzy. W paczuszce znajduje się ich na prawdę sporo. Mają pomarańczowy kolor z widocznymi czarnymi kawałeczkami, które prawdopodobnie, według mnie są serem. Są raczej bezwonne. W smaku bardzo twarde, ale tak porządnie. Co zresztą bardzo mi się podoba, gdyż preferuję właśnie takową konsystencję. Przez to są niezwykle chrupiące. W smaku są delikatnie słone, a po zjedzeniu, na końcu języka można poczuć subtelną ostrość. Pomidor, jak dla mnie słabo wyczuwalny. Są też tłustawe i to czuć, choć nie jest to uciążliwe, mają po prostu maślany smak. Należy zaznaczyć, że nie zawierają dodatku oleju palmowego. Są w pełni bezglutenowe i ekologiczne. Podsumowując, jestem z nich zadowolona. Świetnie sprawdziły się jako przekąska. Wystarczają na dość długo. 


To co wybieracie na popołudniową przekąskę? :) 

5 komentarzy:

  1. Te muffinki wyglądają uroczo :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wybieram zdecydowanie muffinki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ładnie wyglądają te muffinki, choć dla mnie troszkę za tłuste :) W gotowych muffinach jagodowych nie lubiłam takiego sztucznego, a'la borówkowego aromatu - dobrze, że tutaj czegoś takiego nie ma :)
    Paluszki mnie chyba najbardziej kuszą :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Muffinki wyglądają bardzo apetycznie :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Paluszki może nie ale muffinki jak najbardziej byśmy spróbowały :D Szczególnie, że owoców nawet odpowiednia ilość i ze słodyczą nie przesadzili :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...